Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metoda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metoda. Pokaż wszystkie posty

Potyczki gramatyczne, czyli jak nie zanudzić ćwiczeniami.

Na pomysł tych zajęć wpadłam jak zawsze  przypadkiem. Ci którzy mnie znają, wiedzą, że mam bardzo dużo zajęć i czasem po prostu nie nadążam z przygotowaniem się do lekcji. Tak też było tym razem. Przed wyjściem do pracy po prostu wyciągnęłam z segregatora kserówkę z 50 przykładami zdań i zamierzałam dać ją uczniom do rozwiązywania, aby utrwalili składnię. Jedna myśl nie dawała mi jednak spokoju, jak to zrobić, by ćwiczenie gramatyki nie było tak potwornie nudne? Oświeciło mnie praktycznie w drzwiach klasy i...postanowiłam zaimprowizować. 

Karta Refleksji Edukacyjnej

Odkąd pamiętam w swojej pracy zawsze zwracałam uwagę na dwie rzeczy: myślenie i refleksję. Pracując z klasami gimnazjalnymi, właśnie tego starałam się uczyć w pierwszym rzędzie. Chciałam, aby moi uczniowie świadomie podchodzili do swojego rozwoju oraz to tego, co ich otacza. Od pierwszych lekcji powtarzałam, że dwa najważniejsze pytania w życiu brzmią: PO CO? i DLACZEGO? Uczyłam refleksji nad błędem, wykorzystując do tego różne sytuacje. Nigdy jednak nie pokusiłam się o stworzenie narzędzi, którymi mogłabym wspomagać ten proces. Aż do tego roku.

Sukces czy porażka?

Rzeczywistość szkolna nie jest przyjazna dla nauczyciela. Mnóstwo materiału, pośpiech i nastawienie na wyniki.  Dlatego też każda godzina zajęć jest dla nas na wagę złota. Denerwujemy się, kiedy umykają nam lekcje na wycieczki, apele, warsztaty profilaktyczne czy święta. I niby mamy świadomość, że różnorodne aktywności są dla naszych uczniów dobre, że rozwijają ich kompetencje, a jednak szkoda nam "straconych" lekcji. Dlatego też staramy się, aby każda godzina była dobrze przygotowana i efektywna. Dobieramy sprawdzone metody i ćwiczenia. Czujemy się bezpiecznie, kiedy mamy kontrolę nad przebiegiem zajęć i możemy zareagować, gdy coś idzie zbyt wolno.

Literacki zodiak (cz.3)


  Czy wiecie, że Julia Capuletti była zodiakalnym Lwem? Gdybyśmy mieli ją scharakteryzować wg reguł astrologii, musielibyśmy powiedzieć, że jest atrakcyjną, namiętną, silną i pewną siebie kobietą, która lubi być w centrum zainteresowania. Od razu widać, że Szekspir nie przejmował się zbytnio astrologią i pisząc o dacie urodzin Julii, nie brał pod uwagę, że jakaś fanatyczka edukacji będzie kiedyś sprawdzała jego wiarygodność od tej strony.

Literacki Zodiak (cz.2)

Czy słyszeliście kiedyś o efekcie Forera? Nie?  Na nim właśnie opiera się ludzka wiara w horoskopy. Jest to pojęcie z dziedziny psychologii, obserwacja, że ludzie uznają za bardzo trafne opisy ich własnej osobowości, które w rzeczywistości są jedynie ogólnymi zestawami danych odnoszącymi się do znacznej grupy ludzi. Ten właśnie efekt horoskopowy stał się dla mnie inspiracją do przygotowania kolejnej lekcji powtórkowej.

O "Mojej kaligrafii" słów kilka

O tym, że sztuka pięknego pisania jest ważna w edukacji pisałam już kilka razy (Pismo ręczne - niezastąpiony trener osobisty, Kaligrafia - mózg w działaniu. Dziś chciałam Wam przedstawić narzędzie, dzięki któremu możecie zacząć swoją przygodę z kaligrafią - zeszyty kaligraficzne "Moja kaligrafia".

Literacki Zodiak (cz.1)

Lubicie astrologię? Ja bardzo. Nie, żebym zaczytywała się gazetowymi horoskopami i z niepokojem serca czekała nocą na wróża Zygmunta, ale interesuje mnie sama idea czytania przyszłości z gwiazd, atronomiczno - psychologiczne podłoże zjawiska oraz matematyczne wyliczenia towarzyszące tworzeniu "prawdziwych" horoskopów. A że początek roku to idealny moment na wróżby oraz powtórzenie wiadomości (w końcu egzaminy za pasem), postanowiłam połączyć te dwie odległe planety.

Sposób na powtórkę - "Dziady" cz. II

Zderzenie z reformą oświaty w starszych klasach szkoły podstawowej wiąże się u mnie z ciągłym poczuciem braku czasu. Ciągle "gonię" program, mam nieodłączne wrażenie, że wszystko robię "po łebkach", żeby tylko nadążyć za chorą wizją "reformatorów". Nie ma czasu na powtórzenia, ciekawe projekty, zatrzymanie się nad zagadnieniami, które uczniów zainteresują. Wciąż robi się coś kosztem czegoś innego. 

Quo vadis - jak w spokoju zrealizować lekcje z lektury?

Z lekturami nie jest łatwo. Zwłaszcza z tymi, które mają set stron. Moi uczniowie z klas VII musieli zmierzyć się z "Quo vadis" H.Sienkiewicza. Mimo iż zastosowałam metodę śledzika lekturowego, dzieciaki i tak miały problem z przeczytaniem powieści Sienkiewicza. I to wcale nie dlatego, że im się nie chciało. Po prostu w natłoku zajęć, lekcji i prac domowych dla niektórych 30 stron dziennie stanowiło barierę nie do pokonania.

Kreatywność z jajka

W tym roku znalazłam się w gronie szczęśliwców, którzy dostali godziny na zajęcia dodatkowe. Spojrzałam na plan klas, które uczę i od razu przeszły mi pomysły na wszelakiej maści koła naukowe. Nie ma opcji, żeby ktoś po 8 - 9 lekcjach miał jeszcze czas i ochotę na coś, co wymaga systematycznej pracy i myślenia. Postanowiłam zatem zaproponować uczniom zajęcia pod tajemniczą nazwą Laboratorium Artystyczne (LabArt). Wymyśliłam sobie, że podczas  tych spotkań będziemy eksperymentowali z różnymi rodzajami sztuki, bez spiny, czy coś z tego wyjdzie, czy nie. 


Jak uczyć chronologii?

Jeśli chodzi o czas,  uczniów uznać można za żywy dowód na istnienie teorii względności. Wg nich Kochanowski żył w XX wieku, a już na pewno przed Mickiewiczem, który to przechadzał się po starożytnych Atenach razem z Mrożkiem. Epoki, chronologia i jakakolwiek orientacja w czasie to prawdziwa zmora młodych ludzi.I nic dziwnego. W podręcznikach literatura klasyczna wymieszana jest ze współczesną bez żadnego ładu i składu, Słowackiego czyta się między Szymborską a Homerem, a na historii zakuwa się daty do sprawdzianu wg reguł 3 Z (zakuć/zaliczyć/zapomnieć). Do tego jeszcze dochodzi brak korelacji między lekcjami historii oraz polskiego i mamy istny bigos. 

Jak skutecznie planować?

Kiedy już wakacyjnie zregenerujemy siły, przychodzi czas na wielkie planowanie. Bierzemy kartkę papieru i zaczynamy knuć. Oczami wyobraźni widzimy siebie realizujących ambitne projekty, wprowadzających innowacje, każdego dnia zdobywających Everesty kolejnych zadań. W atmosferze podniecenia wyznaczamy sobie ambitne cele, określamy terminy, by następnie pełni optymizmu przystąpić do ich realizacji. Na początku siłą rozpędu i ekscytacji robimy pierwsze kroki, by po pewnym czasie zgubić gdzieś motywację i chęci. Co robimy nie tak?

Śledzik lekturowy - jak go wykorzystać w pracy z uczniami (cz.2)


Jak pracować ze "śledzikiem lekturowym"?
W poprzednim artykule opowiedziałam Wam, skąd wziął się pomysł na pracę tym systemem oraz z jakimi problemami musimy się zmierzyć. Dziś chciałabym skupić się na praktycznym zastosowaniu "śledzika lekturowego".
Śledzik lekturowy wymaga od nauczyciela dużo więcej zaangażowania niż tradycyjne zadanie lektury. Poniżej przedstawię tę metodę na przykładzie Krzyżaków i H.Sienkiewicza

"Śledzik lekturowy" - jak to jest z tym czytaniem (cz.1)

Pat lekturowy
Zadajesz w swojej klasie wspaniałą powieść, perełkę z kanonu lektur. Wszyscy uczniowie ją przeczytali. Dyskutujecie.  Analizujecie problemy. Zadajecie pytania. Czy nie tak kiedyś wyobrażałaś/eś sobie lekcje z lekturą? Ty, jako praktyk, może nie. Ale twórcy systemu edukacyjnego poszli właśnie tym tropem.

Lekcje z Waltem Disney'em (cz.2)

Poprzedni wpis poświęciłam teoretycznemu opisowi strategii Disney'a (czytaj tutaj). Jednak to, co dobre w marketingu i coachingu nie zawsze da się wykorzystać tak samo w edukacji. Najczęściej narzędzia, które szkoła zapożycza z innych dziedzin, wymagają dostosowania do realiów systemu oświaty. Tak samo jest i tym razem.

Lekcje z Waltem Disney’em (cz.1)

Któż z nas nie zna Walta Disney'a, legendarnego twórcy ponadczasowych animacji, które od 95 lat kształtują dziecięca wyobraźnię? Na pewno wielokrotnie korzystaliście z jego dokonań podczas zajęć edukacyjnych. Niewiele osób jednak wie, że Walt Disney jest twórcą bardzo ciekawej metody, za pomocą której można rozwijać kreatywność. 

Detoks czyli jak odzyskać równowagę?

Zombie na wakacjach

Wreszcie...koniec roku szkolnego. Oczami wyobraźni widzisz siebie wyspanego,z książką i kawą,  z uśmiechem zażywającego relaksu. A tymczasem - budzisz się o świcie i nie możesz zasnąć, bo po głowie kołacze się myśl, że jeszcze trzeba sprzątnąć salę i pochować papiery z biurka. Wstajesz lewą nogą i choć świat oferuje ci wiele aktywności, na które normalnie nie miałeś czasu - teraz nic, ale totalnie NIC ci się nie chce. Łazisz bez celu po domu z humorem płatnego mordercy, znudzony i całkowicie rozbity umysłowo. Zombie.

BuJoZeszyt czyli okiełznać notatki

Znacie to? Spędzacie długie godziny na przygotowaniu zajęć, układacie je w sensowną całość, później prowadzicie wzorcową lekcję, tłumaczycie terminy, zwracacie uwagę na najważniejsze zagadnienia, w końcu bierzecie do ręki zeszyt swojego ucznia, a tam...groch z kapustą. Albo inna sytuacja. Zbieracie zeszyty, aby je sprawdzić i...spędzacie długie godziny na weryfikowaniu, czy notatki są kompletne, czy Jaś uzupełnił zeszyt po nieobecności, czy Marysia ma wszystkie prace domowe. Koszmar.

Design thinking. Część pierwsza.

Uwielbiam stosować w pedagogice metody pochodzące z zupełnie innych obszarów życia. Dlatego też, kiedy zetknęłam się z design thinking, od razu zainteresowała mnie możliwość wykorzystania tego procesu w edukacji. Oczywiście, nie odkryłam Ameryki, bo jest to metodologia, która trafiła już do polskich szkół (materiały tutaj), ale wydaje mi się, że raczej w obszary zmian socjalnych, prawnych i organizacyjnych niż na zwykłe lekcje. A mnie myślenie projektowe zaintrygowało właśnie jako sposób pracy lekcyjnej.